Wiosenny wiatr mię bzami owiał,
Trąciłaś ogród lekkim ruchem,
Twój płaszcz przygasnął, poliliowiał
I stał się kolorowym puchem.

Zmierzch ci jak pająk na sukienkach
Koronki w dzwonki wyhaftował,
Jak pióro senne po mych rękach,
Po twarzy twój przepływa owal.

W latarniach ulic drżą motyle,
Ciemnieje dal i gra bezkreśnie;
Mglisz się, zanikasz w świateł pyle,
Rozwiewasz mi się w bzach, jak we śnie.


Oto jest ziemia moja, oto niebo moje,
Oto dni, co minęły, i dni, które miną,
Z gwiazdami twoich imion pośród świata stoję,
Niosę je, jak me szczęście i jak niepokoje,
Imiona twe pachnące i słodkie, jak wino.

Oto jest wiedza wszystka, która mi wiadoma,
Cała prawda z mądrości dobyta wszelakiej,
Powoli ją do góry podnoszę rękom,
Tej ziemi, co zaległa mi świat nieruchoma,
Temu niebu, co w jasne rozbłysło się znaki.

Naprzeciw ciebie idę, święto zwiastowane,
Które mi płoniesz groźnie w przestrzeni milczącej,
Wszelkie szczęście mam w sercu otwarte, jak ranę,
Usta mi ją zadały, usta ukochane,
Otwierając w nim miłość, zakon wojujący.